Benedykt Niewczyk – Luthier’s workshop/ Pracownia lutnicza

ENG

Listen to Benedykt telling the story of his great-grandfather:

‘It was my great-grandfather Franciszek who started the luthier tradition in our family. It was already during the Partitions of Poland. In 1885. Before that my great-grandfather was conscripted into the Prussian army where he joined the military band. He transported instruments which needed to be repaired. I think he enjoyed it very much. He took instruments to Berlin and there he met luthiers and people repairing wind instruments. When his military service ended, he opened a workshop in Poznan in 1885. He employed several German masters and continued to learn the profession from them. After a few years, he passed his master craftsman exam and became a fully-fledged instrument mender. I call him an instrument mender, not a luthier, because the range of his duties was very wide back then.’

‘Both my great-grandfather and grandfather belonged to the national independence movements. It was the time of the Partitions of Poland. 1885. They were both members of the Sokół Polish Gymnastic Society. The 500th anniversary of the Battle of Grunwald was coming up, providing a wonderful opportunity to get back at Prussians. Therefore, [Poles] decided to build a Grunwald monument. They could not build one in the land annexed by Prussians so they cut a deal with the representatives of the national independence movements from Galicia (southern part of Poland annexed by Austria). Here’s a fun fact: the Grunwald monument in Cracow was built thanks to the money raised among the people living under the Prussian rule. This money was being transported in 1905 by my great-grandfather. Unfortunately, Prussians found out about this two years later and my great-grandfather was forced to leave the area annexed by them in 24 hours. Luckily enough, he knew about this in advance and [he had two offices already waiting for him in Lviv and two carriages ready for him at the railway siding]. The moment he was ordered to leave by the Prussians, he was already almost completely packed. He loaded all his stuff into the carriages, returned the keys to the municipal office, as instructed in the letter, left Poznan and moved to Lviv. When he was returning the keys, he said he would come back but “you [Prussians] would no longer be there”.’

 

PL

Posłuchajmy opowieści pana Benedykta o losach jego pradziadka:  

„Lutnictwo rozpoczął w naszej rodzinie mój pradziadek Franciszek. Było to jeszcze w czasach rozbiorów Polski, a konkretnie w roku 1885. Wcześniej pradziadek został powołany do armii pruskiej. Był również w orkiestrze wojskowej, zajmował się tam dowożeniem instrumentów do naprawy. Myślę, że spodobało mu się to bardzo. Instrumenty zawoził do Berlina i tam poznał lutników i naprawiaczy instrumentów dętych. Kiedy przestał służyć w armii, otworzył pracownię w Poznaniu w 1885 roku. Zatrudnił kilku majstrów niemieckich i pod ich okiem dalej uczył się zawodu. Po kilku latach zdał egzamin mistrzowski i był już pełnoprawnym naprawiaczem instrumentów. Mówię: naprawiaczem instrumentów, a nie lutnikiem, ponieważ spektrum było wtedy bardzo duże”.

„Pradziadek i dziadek należeli do ruchów narodowowyzwoleńczych. Były to czasy zaborów, rok 1885. Działali obaj w Sokole, zbliżało się pięćsetlecie bitwy pod Grunwaldem, wspaniała okazja, aby dokuczyć Prusakom. Postanowili wybudować pomnik grunwaldzki. Nie mogli tego zrobić na terenie zaboru pruskiego, więc dogadali się z przedstawicielami ruchów narodowowyzwoleńczych z Galicji. Ciekawostka: pomnik grunwaldzki, który jest w Krakowie, został wybudowany w większości za pieniądze zebrane przez społeczność mieszkającą w zaborze pruskim. Przewoził je w 1905 roku pradziadek. Niestety Prusacy zdobyli tę informację w dwa lata później, a pradziadek w ciągu 24 godzin musiał opuścić zabór pruski. Na całe szczęście wiedział o tym wcześniej, hrabia Turno załatwił mu lokale we Lwowie, a z kolei Hartwig odstawił na bocznicę kolejową dwa wagony, które już czekały na pradziadka. W momencie gdy dostał od Prusaków nakaz opuszczenia zaboru pruskiego, był już z grubsza spakowany, przewiózł wszystkie rzeczy do wagonów, odniósł klucze do magistratu, tak jak miał w piśmie zalecone, i opuścił Poznań, by przenieść się do Lwowa”. „Na końcu, oddając te klucze, stwierdził, że jeszcze tu wróci, chociaż «was już tu nie będzie»”.

 

Zdjęcie główne  - Benedykt Niewczyk – Luthier’s workshop/ Pracownia lutnicza
2 / 8
Benedykt Niewczyk – Luthier’s workshop/ Pracownia lutnicza